Zaćmienie Słońca

disturbia..

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
słońce świeci coraz mocniej..kwiaty budzą się do życia a ja..ja dziś zastygłam na moment..uwielbiam te właśnie momenty..nie smutne a melancholijne..gdy świat odsłania mi swoje drugie, piękne oblicze..muzycznie w pokoju..myśli tabuny płyną jak mantra..dobre myśli..pełne spokoju i harmonii..doczekałam się..jeszcze nie na stałe ale bywam szczęśliwa..szczęśliwa w wymiarach pełnych..w przestworzach otwartych i czystych..z otwartymi ramionami tańczę w deszczu..

35 urodziny za mną..wesołe, w gronie rodzinnym..uzbierałam na tatuaż a to już 20 marca o 11..motyle w brzuchu wzleciały..szykują się do szaleńczego tańca..

ta część życia, która została za mną, spełniła swoją rolę nauczyciela..pozostało jedno marzenie do spełnienia..skrzypce..marzę o grze na skrzypcach..

już wiem, że nie uleczę świata i wszystkich, na których mi zależy..świadomość owa przytłacza..ale czasem trzeba dać czasowi czas i popatrzeć z boku oczami małego dziecka..a potem chłonąć..chłonąć ile się da..
Tagi: eh..
17.03.2015 o godz. 18:00

:)

ano i przetrwałam:)..jak zawsze z resztą:)święta jak przypuszczałam, bez większych wzlotów..ale za to pierścionek dostałam, ten ten:).. Nowy Rock w Berlinie całkiem całkiem, to nic, że z zapaleniem oskrzeli:)..po co ma być prosto jak może być skomplikowanie..Nowy Rock, nowa praca, stara Monika:)..w szkole I semestr za mną:D idę jak burza! Z A. stabilnie i bez większych zgrzytów bo bez małych nie umiałabym:)..nastawienie pozytywne, o dziwo!:) a Walentynki na Westerplatte spędzę, może mają tam jeszcze jakieś czołgi pamiątkowe?:P..

eh..eh..eh..:)

Tagi: eh..
13.02.2015 o godz. 16:33
ulało mi się..zbyt wiele goryczy w ostatnich dniach..nie byłam przygotowana a to jedyne miejsce, gdzie mogę zrzucić z siebie ten chłam..wciąż zadziwia mnie, zasmuca i szokuje dwulicowość ludzi..przez tą cechę musiałam odejść z pracy..sama..dobrowolnie ale z głową podniesioną, jak zawsze..oliwa sprawiedliwa..wierzę, że dosięgnie..że nic robić nie muszę, tylko czekać..a boli, bo lubiłam i pracę i ludzi..ale cóż..w końcu się ułoży, bo gdzieś tam w środku duch silny, choć chwilowo przygaszony..przydeptany..

Dziś 90 urodziny mojego dziadka..od wczoraj w biegu..zamawiam obiad dla 18 osób, piekę jabłecznik, robię zakupy, faszerowane jajka i sałatkę..zamawiam torta, odbieram go i ogarniam dom dziadkowy.. a w zasadzie niewiele mu zawdzięczam..są tacy, którzy dostali od niego mieszkanie..dom..samochody..nie wypominam nigdy, bo nie wypada 90 latkowi..ale pamiętam..i pamiętać będę..a oni właśnie, choć na wyciągnięcie ręki mają dziadka, przychodzą ostatni..na gotowe.. bo zumba, bo dziecko, bo..bo..bo.. usiadłam do stołu i patrzyłam na swoją liczną rodzinkę..pięknie wychodzimy na zdjęciach..o ironio..zmęczona jestem jak zbity pies..i płakać mi się chce bez powodu albo z tak wielu, że konkretnego brak..ciągle pod wiatr..ciągle pod górkę..a ja się pcham..i milczę..

i jeszcze rodzice..mówią, córcia ty się nie martw..przecież po dziadkach będzie dom, siostra przejdzie na ich miejsce, brat zajmie jej mieszkanie a tobie część kredytu spłacimy..część myślę..he..siostra dostała za darmo swoje..teraz dostanie większe..brat dostanie za darmo po niej a mi część kredytu spłacą..i nie wytrzymałam..wylało się morze żalu..jad wytrysnął i oblał stół..całe życie milczę..mam mieszkanie na kredyt, gdzie rodzeństwo wszystko dostaje..bo co? bo maja dzieci? większe potrzeby?..zaznaczam więc, że nie moją winą jest fakt, że dzieci mieć nie mogę..cieszę się, że jestem samodzielna ale jeśli oni znów dostaną majątki wartości 200 tyś. to ja również sprawiedliwie poproszę..albo wcale..i zapadła cisza..nie jestem zachłanna.. jestem sprawiedliwa i sprawiedliwości oczekuję..inaczej uniosę się honorem i dumą, której mam więcej, niż cała pozostała dwójka..

i teraz wypompowana siedzę..emocjonalny wrak się kłania..
Tagi: eh..
09.11.2014 o godz. 19:06
i 1 listopada za mną..rok oczekiwania i już po..kilka fotek..kilka westchnień..łza, która się kręci a spłynąć nie chce..coś się we mnie budzi w ten dzień..potem stopniowo przycicha..miliony refleksji..wspomnień niechcianych do końca..obrazy zaatakowały ale byłam przygotowana..przetrwałam..

Blondi..zazdroszczę pracy w laboratorium..oj szczerze zazdroszczę:)..szczęściaro ty..

w ubiegłą sobotę jechałam do Szczecina cała w skowronkach..Uniwerek..studentka..matko kochana..a tam strzał w serce..nie wiadomo, czy ruszymy, bo nas mało..do środy na szpilkach..i jest..ruszymy:)!!! Wspaniali ludzie..wspaniałe czasy;)..eh!! Powitajcie zatem studentkę "Pomocy psychologicznej i doradztwa psychospołecznego"..jeszcze nie skończyłam a już jestem dumna;)

chyba znów zmiany w pracy się szykują..jeszcze trochę potrwa zanim odnajdę swoja drogę;)..ale próbuję uparcie;)..

na imprezie wpadłam w oko młodej kobiecie..nie jest pierwszą w moim życiu, nie chwaląc się..dziś, na chłodno, żałuję, że z nią nie zatańczyłam..a co tam..nic wszak do stracenia nie miałam:)..następnym razem..to mała mieścina;)

Tagi: eh..
03.11.2014 o godz. 10:19
jestem, choć ludzie wkoło mnie znikają i to bez słowa..w życiu nie ma czasem czasu na dopieszczanie innych, kiedy samemu dopieszczonym się nie jest..a działo się wiele..zmiana pracy..momentami wyczerpująca, ale warto było znieść ten trud..problemy przyjaciółek, które trzeba było na ramieniu nosić, choć ramię nadwyrężone już..zderzenie z ludźmi, którzy są fałszywi aż kipi i myślą, ze tego nie widać zatrzęsło przez chwilę moim kruchym światem..zdołałam jednak utrzymać go w ryzach..Alicja odeszła bez słowa..znów..może wróci..może nie..czasem zachowania ludzkie przygniatają mnie..jak niedaleko szukać..trywialność mojej siostry zabija..mówię znajomym, ze to cyrk..żyjemy w środku cyrkowego świata ale wierzyć mi się nie chce, ze tylko mnie dziwią pędzące karuzele na środku ulicy..
Tagi: eh..
13.10.2014 o godz. 10:18
wiedziałam, że ziarna zasiane, zaczną w końcu kiełkować..odstawiałam w czasie tą konieczność..kolej rzeczy..ale korzenie już są i wkrótce będzie kwiat?..nieprzyjazny kwiat..w tym krótkim okresie przeżyliśmy z Młodym więcej, niż przez cały rok niemal..ale słowo "kocham", straciło dla mnie swój magiczny wydźwięk..liczyłam się z tym..ba, wiedziałam, że tak będzie..mimo to zostałam w miejscu, w którym byłam..nie uciekłam tym razem, choć o krok byłam..mam w głowie obrazy i słowa, których nie zapomnę..które nie pozwolą w pełni oddychać spokojnie..już nie..drogi M..zasiałeś ziarno, czy zdołasz zebrać plon?..nie wierzę, że można kochać i przestać kochać z dnia na dzień..nie wierzę, że można kochać, przestać kochać i znów kochać z dnia na dzień..ja tak nie umiem..więc jest to wbrew naturze ludzkiej.."powiedziałem za dużo, bo nie wiedziałem jak ubrać w słowa to, co czuję"..kwiat rośnie..a ja nie wiem co z nim zrobić..
Tagi: eh..
01.08.2014 o godz. 08:21
i nastał spokój..długo oczekiwany..nie lubię tych dni lękowych..tego drżenia nieregularnego pod żebrami..i nawet poznałam przypuszczalną datę ślubu..między słowami..ukryte sprytnie;)ale ja z tych bystrych jestem;) ooo..się porobiło na tym świecie..poskładało się jakośi rysy wielkiej nie widać..ja wiem, że ona tam jest ale to tylko zarysowanie kredką na szkle..na szczęście..coś odżyło..coś wybuchło z nową siłą..i trwa..niech trwa..chcę już spokojnego żywota..przynajmniej sercowego..
Tagi: eh..
21.07.2014 o godz. 22:44
pomimo, że świat runął..że muszę wydeptać nowe ściezki, to jednak nie własnymi stopami chodzę po rozpalonych zgliszczach lecz on niesie mnie na swoich ramionach..cóż za zaskoczenie..nikt nigdy wcześniej tego dla mnie nie zrobił..najbardziej cenię w nim tą szlachetność, której ja nie mam..znalazł sposób by dotrzeć do mnie..przełamał wszystkie bariery w sobie..otworzył się przede mną, jak książka..to piękna opowieść..siedząc na masce samochodu pośrodku pól pełnych zbórz..w świetle ksieżyca, który dojrzał do pełni i w tle z malutką, rodzącą sie dopiero burzą..usłyszałam słowa, na które czekałam tak długo..byłam wczoraj najszczęśliwszą kobietą na świecie..wybaczcie, ale to był mój i tylko mój wieczór, i świat należał tylko do mnie..;)
Tagi: eh..
11.07.2014 o godz. 08:56
wczoraj..spacer po plaży przy zachodzie słońca..zagubienie na jego twarzy..na mojej spokój..nie pozwoliłam sercu przemówić..zamknęłam je w klatce..byłam ja i morze..fale bijące o brzeg..kruchy piasek w oczach..włosach..ustach..umierające słońce..i potęga wiatru..nie było spaceru za rękę..sexu na plaży..tylko spojrzenia niepewne..i czasem łzy tłumione przedwcześnie..to była moja podróż..moje morze żalu..przepiękne..i czas, który się kurczył..który jak piasek przelatywał miedzy palcami..nie przeciągałam..po spacerze, czas na powrót..i tu mnie zaskoczył..zamiast do domu..jeszcze jezioro..i kolejny spacer..i rozmowy..o pracy..o dzieciństwie..o znajomych ale nie o nas..nas przecież nie ma w tym momencie..dwa odrębne światy, które jeszcze nie ostygły po ostatnim wybuchu..wiedzieliśmy, że do domu już blisko..zbyt blisko..który od dziś miał być tylko moim domem..i tylko wejdę na chwile po kilka rzeczy..dobrze..wiem ile go to kosztowało..ale zapytał, czy może zostać na noc..każda moja komórka chciała tego, ale usta milczały..to on musiał zapytać..i nie zawiódł..przełamał się w sobie..więc jednak potrafi..został..leżąc obok siebie jak dwa magnesy, które udają, że są dla siebie obojętne..myślałam..i co dalej? czy kolejny mur zburzymy dziś jeszcze?..i wtedy świat eksplodował..milionem iskier czerwono-żółtych wzbił się w powietrze..wirował jak szalony..kręcił się i spadał, by wzbić się za chwilę..byliśmy jak dzika, wygłodniała zwierzyna dla siebie..jak opętani..jakbyśmy nie widzieli się rok a nie kilka godzin..i wciąż jest obok..ja na balkonie..on w środku..jednak zostało niedopowiedzenie..to ono mieszka we mnie i drapie ściany..boleśnie..ale nie zapytam pierwsza..nie zapytam już o nic, co dotyczy nas..bo nie ma nas już czy jeszcze?..czy moze własnie odrodziliśmy sie na nowo jak feniksy? niedopowiedzenia..nie do powiedzenia jest to, co mam w głowie..a to się rzadko zdarza..
Tagi: eh..
10.07.2014 o godz. 18:32
mówią, że jestem nadzwyczaj silna..że potrafię przekraczać granice ludzkiej wytrzymałości..że wystawiam ludzi na próby tak ekstremalne, że można od nich umrzeć..i że to nie fair..ale nikt nie zastanowił się nigdy ile kosztuje mnie ta siła, i że każda próba to również nóż wbity w moje serce własnymi rękami..łatwo osądzać..trudniej rozumieć..

wczoraj kolejna próba i kolejny nóż..jeszcze na niego patrzę, przyglądam mu się uważnie, uważam, by nie ruszyć, by krew nie trysła fontanną..kontroluję wyciek..zostawiam za sobą pojedyncze czerwone kropelki..ja wiem, że to stan bardzo nietrwały..że lada moment zapory puszczą i zacznie się to, czego najbardziej się boję..ale trwam..dzielnie na straży, choć bez żadnej broni, czy tarczy..dookoła zgliszcza..świat właśnie runął a ja posypałm już głowę popiołem i szykuję się do pierwszego kroku..to będzie morderczy marsz w pojedynkę..z czasem jednak przywyknę do bólu..i nie oddam go nikomu, bo to jedyne, co mi po nim pozostało..i tak jak jego tak i ból po nim kocham..tylko co zrobić z miłością, gdy staje się niepotrzebna..uśmiercić ją..na siłę..stosujac najbardziej wyrachowane metody..poddawać nieludzkim torturom, by w końcu zmarła z wycieńczenia..co zrobić z żalem..gdyby to było wiaderko żalu, można by je po prostu wylać przez okno..ale to morze..pełne morze żalu..jedyne wyjście, to przywyknąć..polubić jego szum, który teraz drażni..wkurwia..ale przywyknąć..polubić je z czasem..

wczoraj musiałam rozpierdolić w nim mur na siłę..mur, który wydawał się nie do przebicia..runął..teraz ma czas by przyjżeć się temu co jest poza nim..jesli jest tam miłość do mnie, to wygrałam los na loterii..jeśli nie ma..nie stracę nic, czego już nie mam w tym momencie..

i choć może wydawać sie, że to okrucieństwo z mojej strony..nie było w tym ani krzty tego..dostałam błotem po twarzy a odpowiedziałam garścią miłości..to właśnie moja kobieca dojrzałość..udowodniłam sobie również, że pogodzona jestem z przeszłością ostatecznie..w tej kwestii odczuwam ulgę niewypowiedzianą..demony przeszłosci odeszły w końcu na zawsze..

najgorsze są wieczory i ten moment przed zaśnięciem..znam je jak własną kieszeń..najgorszy jest pierwszy..każdy kolejny jest taki sam..:) a skoro wyjścia nie ma, trzeba o siebie walczyć..nie ma rzeczy nie do odratowania..nie ma rzeczy nie do naprawienia..nie ma murów nie do zburzenia..tylko śmierć jest ostateczna..

nie pierwszy raz..i nie drugi..miałam plany..miałam marzenia..ale nie będę się nad sobą rozczulać..ja już nie z tych..ja już level wyżej..i dziękuję Bogu za to, jaką siłę we mnie tchnął, gdy mnie lepił z piasku, bo przecież nie gliny..

teraz detoks..on zawsze boli tak samo ale to też rzecz nieunikniona..odtrucie organizmu od potrzeb fizycznych..psychicznych..od rozmów..czy muśnięcia przypadkiem dwóch dłoni..ale żołądek nie pali..dziś wiem, że to nie stres a strach się w nim zagnieżdżał..strach przed samotnościa..i życiem w każdej postaci..ja wiem, jak żyć..wiem, co robić, by czuć..więc nie poddam się lękowi, choć przyczajony tylko czeka na odpowiedni moment..skurwysynek mały..:)

Tagi: eh..
09.07.2014 o godz. 11:58
drogi pamiętniczku..huragan myśli wrócił..puszka pandory otwarta..jeśli słowa potrafią zabić miłość, to właśnie tego dokonałam..ale nie wierzę w to, że tak się da..przynajmniej nie moją..moją mordują czyny..oraz ich brak..jeśli świat znów mi się rozsypie, przysięgam, że nawet nie zacznę go zbierać..że będę spacerować po zgliszczach i wydepczę w nich ścieżki na metr głębokie..i spalę domy mijane po drodze..i głowę posypię popiołem..miłość nie umiera od słów..no chyba, że jej nie ma..to wówczas owszem..umiera to coś, co się pod miłość podszyło..dziś przekonam się, co to takiego..cóż za hybryda czai się za oknem..serce płonie..waga spada..o nie nie, załamanie..jeszcze trochę..jeszcze dziura w sercu a nie krater..a z dziurą ja umiem..
Tagi: eh..
08.07.2014 o godz. 15:09
więc wczoraj..ja, przyjaciółka i cola z soplicą orzechową..my dwie i WOM..czyli wieczorny obchód miasta;)..stopy mnie dziś pieką od kilometrów przebytych..ale pogoda iście spacerowa..ciepła, letnia noc..i opowieści sprzed lat..czego żałujemy, że zrobiłyśmy oraz tego, czego nie zrobiłysmy a powinnyśmy były zrobić;)..wróciłam z szumiacą głową ok 2 w nocy..brakowało mi tego..w Warszawie miałam swoje miejsce nad Wisłą..tęsknie za nim w samotne wieczory..

faceci są dla mnie zbyt mało domyślni i nawet, gdy mówię wprost, nie docierają do nich informacje..zastanawiam się, co powoduje w nich ten brak chęci do działania..praca..tv..komp..praca..a życie? kiedy przyjdzie czas na życie? ja się chyba nie nadaję do związków długoterminowych..muszę wciaż czuć, że żyje..że ziemia drży pod stopami..że lawa pali podeszwy..dobrze, że znów na studia się wybieram..może znów poczuję tchnienie wolności..a wolnośc woła do mnie po imieniu..Monika..Monika..żyj dniem..żyj chwilą..żyj..słyszę ten krzyk coraz wyraźniej..serce drży..z podniecenia, czy ze strachu..jeszcze nie wiem..ale na pewno sprawdzę..
Tagi: eh..
06.07.2014 o godz. 17:11
widząc wczoraj młodych ludzi z piwkiem w ręku, zmierzających w określonym kierunku, by usiąść, napić się, zaszaleć, rozpalić ognisko..te momenty..Boże, jak ja im zazdroszczę tej młodości..powiecie, że stara nie jestem ale mimo wszystko starsza od nich o jakieś 13-15 lat..eh..kiedy ten czas minął?..wszyscy z mojej paczki mają już rodziny..obowiązki..a ja bym się z młodzieżą napiła piwa przy ognisku..ot, marzenia starszej pani;)..eh..jednak planuję dziś spacer o zmroku..jak dawniej..przetartymi szlakami..z muzyką duszy na uszach i w sercu..
Tagi: eh..
05.07.2014 o godz. 21:02
Lun..dziękuję;*

z życia..gotowa jestem na rozmowę z nim ale on unika tego, co powinno zostac powiedziane..minęło wystrczająco wiele czasu..ale co zrobić..trzeba zatem iść dalej bez wyrzutów sumienia..nie zadając więcej pytań..zawieszam to w próżni..niech sobie wisi i krzyczy..nie słucham..

z życia..zastanawiam się, czy posiadam jakąkolwie przyjaciółke, taka, która w środku nocy zerwałaby się ze snu dla mnie..śmiem przypuszczać, że nie..aktualnie takowej nie posiadam..nawet nie jest mi przykro..nie będę juz szminkować trupa..

w życiu prywatnym..w miare spokojnie..w miarę, bo taki typ juz niespokojny ze mnie..tak całkiem na spokojnie to się nie da;)

z życia..mój były mąż się zaręczył..i choć pewnie nikt mi nie uwierzy..cieszę się..zasługuje na szczęście..a wierzę, że w końcu szczęśliwym mężczyzną jest;)

koleżanki mąż po zastrzyku na "niepicie" wytrzymał miesiąc a teraz leży zalany i wyzywa ją na czym świat stoi..oby to był ten moment, gdy się jej oczy otworzą szeroko..trzymam kciuki..za nią ofkors..zasługuje na szczęscie..

eh..życie..czemuś ty takie poplątane jest..
Tagi: eh..
04.07.2014 o godz. 21:36
Można by powiedzieć, że nic się nie dzieje, nie liczy..że to, że świat się kręci nadal w zasadzie wisi nam i powiewa..a jednak jesteśmy niezbędnym trybikiem w tej maszynie..małą odrębną konstrukcją o skomplikowanej budowie..i fajnie..

Jeśli zaglądasz tu Lun, to wiedz, że myślę i tęsknię czasem..Blondi..wróciłaś..i coś znów wskoczyło na właściwe miejsce.. Scandii..ty wiesz, że ja wiem..i że jestem..

Wczoraj wieczór filmowy z przyjaciółką..dwie marzycielki ze spalonego teatru:)..wesoło, choć w sercach dziury niezaleczone..mała chwila zapomnienia, choć potem sny niespokojne..chciałabym ją wyrwać z tego, co ma..ale nie umiem..

Jakkolwiek by nie było..warto jest być częścią tej wielkiej machiny..każdy ma blizny..serca na wskroś pęknięte..jak Bóg..gdy odwrócił się od niego Lucyfer..

za chwilę wyjdę z mojego azylu..by otrzec się o rzeczywistość..zazwyczaj bolesną, ale jedyną jaką znam..jedyną w jakiej potrafię się bez trudu poruszać..
i tyle na dziś..miało być inaczej ale wyszło jak zawsze;)
Tagi: eh..
18.05.2014 o godz. 10:59

...

odchodzą..ludzie pojawiają się i odchodzą..i zawsze zostaje po nich coś..czasem jest to zwyczajna pustka, która do końca pozostanie pustą przestrzenią..odrębnym bytem, którego ani złapać..ani wypełnić..pozstaje pogodzic sie z czyimś wyborem..serio?

Scandii, ja wierzę, że wszystko ma swój cel i rację bytu a to co nas dotyka, nie jest przypadkiem..jest potężną machiną, która wciąz się powoli obraca, by w końcu wpaść na własciwy tor..karma..

zazdroszę aniołom ich pewności, że On jest..że czuwa..że ma plan..ja tą pewność czasem tracę..jestem, więc wątpię?

skupiam się na sobie..na poprawie samopoczucia..wyglądu..na przyszłych studiach..na pracach plastycznych..jest mi dobrze z tym..choć tak egoistycznie..

wiosna..niby cieszy..niby napawa nadzieją..tylko kogo?
Tagi: eh..
23.04.2014 o godz. 09:44
Lunatica:(..wróć..bądź..
Tagi: eh..
22.04.2014 o godz. 09:11
można by powiedzieć, że świat jest dziwny i nie przestaje zaskakiwać..a ja masochistycznie już chyba, uwielbiam, jak się coś dzieje..jak coś drży w posadach..heh..w okresie kwietniowym, wiele refleksji.. miesiac urodzinowy tego, który był..który zawiódł najśmielsze oczekiwania..czy złożyć zyczenia? myślę, że podobnie jak on mi w marcu, czyli nie..rozeszło się po kościach..spłynęło..wrażenie takie, jakby nigdy miejsca nie miało..nie zaszło..blokady wprowadzone stabilne..tylko czasem jeszcze cos spod dywanu wygląda..zza framugi..ale czasem tylko..da się żyć..Młody wypełnia pustkę po nim skutecznie..dziura wielkości arbuza coraz bardziej przypomina kształtem pomarańczę..skupiam sie na codzienności..planuję studia..wspieram przyjaciółkę..na drugą czekam, aż zechce..życie..poplatane..popierdolone..a jednak kocham żyć;)..
Tagi: eh..
18.04.2014 o godz. 09:16
Przyszła do mnie roztrzęsiona ale szczęśliwa..mówi.."ja chyba zwariowałam..daję mu szansę..kolejną, choć przez 4 lata broniłam się jak mogłam..wywalczyłam nawet zakaz zbliżania, a we wrześniu termin rozprawy rozwodowej mamy"..idź w to-mówię, jeśli czujesz się na siłach, ale pamiętaj, że jak się nie uda, to będzie bolało jak diabli.."dam radę..czuję to, że dam..tym razem będzie psycholog..jego odwyk i w ogóle..będzie inaczej..w końcu mamy córkę..więc może dla niej warto"..i poszła..wzięła go do domu..na nowo przygarnęła..znam ją od 14 roku życia..twarda babka..od zawsze sama..z małym dzieckiem..bo on alkohol wziął za żonę..4 dni później dzwoni do mnie..niewiele zrozumiałam pośród urywanych słów..zaraz będę- mówię..wchodzę do niej..w tle Chylińska..niedobry znak-myślę..znalazłam ją skuloną w kuchni pod kaloryferem..obrazy zaatakowały z siłą, której się nie spodziewałam już..oto ja..sprzed lat 4..leżę..płaczę..krzyczę..trzęsą mi się ręce..mówię coś nieskładnie..ktoś coś mówi, ale ja go nie słyszę..bo co on może wiedzieć..mówiła..3 pełne godziny mówiła..słuchałam.."on wyszedł dziś, wiesz?..tak po prostu..powiedział, że 2 tygodnie temu poznał jakąś małolatę i nie może sobie odpuścić, wiesz?..ja mu tu dom daję..jakiego nigdy mu nie dałam..obiecuję pomoc w wyjściu z nałogu..staję przeciw całemu światu..a on mnie i córkę dla tej małolaty..po 10 latach małżeństwa..wiesz? można tak?..i wyszedł..poszedł do niej..czuję to"..monolog przerywany tylko odruchami wymiotnymi..i łzy..hektolitry łez.."ja nie mogę przestać płakać, wiesz?..już tak ze 4h ryczę jak głupia..jakbym z 15 lat miała znowu..wstyd"..patrzę..słucham..sama ledwo powstrzymuję się od łez..Kochana..mówię..ty masz załamanie nerwowe..to trzeba teraz leczyć..a ona patrzy na mnie zdziwiona..jak małe dziecko zagubione we mgle..łapię ją za rękę i mówię..ale nie martw się..masz mnie..ja ci nie pozwolę zginąć..i jest bunt i tupanie nóg małej dziewczynki..i opór i niechęć..i teksty rzucane w pośpiechu.."po co.. szkoda czasu.. ja się nie nadaję do niczego.. jestem nikim.. jestem beznadziejna.. mam nadzieję, że się rano nie obudzę"..wiem..mówię i uśmiecham się do niej..ale ja ci na to nie pozwolę..rozumiesz?..nie rozumiała wtedy..następnego dnia umówiłam ją do psychiatry..nie protestowała pod warunkiem, że pójde z nią..wychodząc od niego, uśmiechnęła się do mnie i mówi.."Będę żyła"..wykupiłyśmy leki..potem on wrócił na 2 dni..bo martwił się, podobno..he..i znów poszedł..do tamtej.."Poszłam za nim, wiesz?..weszłam do tej cukierni i życzyłam im szczęścia..powiedziałam jej, że nic do niej nie mam..a w sercu nawet jej wspólczułam życia z alkoholikiem..zastanawiałam się, kiedy ją uderzy po raz pierwszy i czy będzie mu wybaczać jak ja..w końcu jak rodziłam, byłam tylko o 2 lata młodsza od niej..a teraz mam 10 letnią córkę..smutno mi.. czuję się oszukana i zdradzona..ale już nie płaczę..to chyba te leki..czasem jeszcze mnie w środku ściska ale mogę w miarę swobodnie oddychać"..będe cię jeszcze przez jakiś czas kontrolować- mówię do niej z uśmiechem.."wiem,-odpowiada-dziękuję".. i to słowo wynagradza mi wszystko..

a on..powiedział tej nowej, że jego żona jest psychiczna, i że bierze jakieś leki..dzwoniłam dziś do niej..okres kontrolny trwa;)..poszła do pracy..nie odcina się od ludzi..walczy..

jestem z niej cholernie dumna..choć pewnie to jeszcze nie koniec..to jednak ziarno zostało zasiane..i wkrótce zakwitnie..
Tagi: eh..
16.03.2014 o godz. 21:44
Zacmienie
Zaćmienie Słońca
Skąd: zaświaty
O mnie: emocjonalna, empatyczna ale i wredna gdy zachodzi potrzeba
statystyki
  • Czas na Bloblo: 5 dni 19 godzin 44 minuty
  • Napisanych notek: 113
  • Komentował: 100 razy
  • Zebranych komentarzy: 198
  • Ostatni wpis: 17.03.15, 18:00
  • Wpis średnio co: 24 dni
  • Profil odwiedzono: 80101 razy
  • Ilość avatarów: 11
  • Ilość zdjęć: 2
  • Ilość filmów: 2
  • Ilość logowań: 225
  • Ostatnie logowanie: 17.03.15, 17:32
  • Ostatnio odwiedzili: Katrin31, szafir, skandynawska, tlen24, EmoCjonalnaHard, TotalEclipse, api, Smieszka95, switchedoff
sekcja użytkownika
"Idę do ciebie przez zbutwiałe sny w ciżmach z ołowiu w koronie ze rdzy"